czwartek, 2 czerwca 2016

6. SUPRAJS SUPRAJS & " Mogłeś mnie chociaż ostrzec.."



"Two­je ser­ce będzie biło i będzie po­magało bić mojemu.

Mo­je po­ranione ser­ce, złama­ne zwątpieniem, prze­pełnione obawą do świata, do ludzi. Mo­je ser­ce poskładałaś w jedną mo­zaikę prze­pełnioną wiarą i światłością bo prze­pełnione jest Tobą. 
Każde z Twoich słów i gestów cho­wam w ser­cu, a one są jak gwiaz­dy na nieboskłonie - diamen­ty księżyco­wych nocy... "

                                                Adnachiel   


Trzy tygodnie później... ( 17 październik )




                              Valerie
Nie widziałam się z Andreasem dwa tygodnie, a on ani razu do mnie nie napisał, nie zadzwonił. Zero znaków życia. Racja jest taka, że pokłóciliśmy się o błahy powód, a robiliśmy z tego nie wiadomo co. Czuję, że to ja powinnam wyciągnąć rękę na zgodę, ale ja też wiem swoje. Wiem, że w jakiejś tam setnej części miałam rację.
Całe szczęście, że dzisiaj Werner zaprosił mnie na trening, abym się mogła wykazać w swoim fachu. Kochałam fotografię i się z tego ogromnie cieszyłam, ale miałam też szansę żeby porozmawiać z panem Wellingerem. Trzeba wszystko sobie wyjaśnić i poznać jego wybór, nie ?
Po godzine dziewiątej wyszłam z domu, aby nie spóźnić się na wyznaczony na godzinę dziesiątą trening na skoczni. Nie chciałam zrobić złego wrażenia na trenerze, zwłaszcza, że mamy ze sobą spędzić najbliższy sezon zimowy.
- Valerie! Nareszcie! - krzyknął Werner z drugiego końca "miasteczka skoczków"gdy tylko mnie zobaczył. 
Z lekkim uśmiechem na ustach podeszłam do niego się przywitać.
Po krótkiej wymianie zdań z trenerem, chciałam pójść przywitać się z chłopakami z drużyny.
Już z daleka widziałam Marinusa biegnącego w moją stronę z wielkim bananem na twarzy.O mały włos, a wylądowalibyśmy na twardej powierzchni z kamieni.
-Jak mogłaś?!- Zaatakował mnie na wstępie- Żeby się do mnie nawet słowem nie odezwać?! Mogłaś chociaż odebrać gdy do ciebie wydzwaniałem! Nie dawałaś znaku życia !
- Jak to nie ? Przecież podziękowałam za życzenia na urodziny - powiedziałam niewinnie.
- I to ma być kontakt z przyjacielem?! Jedno "dziękuję" i emotikon !
- Uśmiechnięty emotikon !-dodałam próbując się bronic. Zaśmiałam się widząc jego minę pokazująca oburzenie. Niestety mój uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił na moich ustach. Gdy spojrzałam bardziej w lewo, zobaczyłam kogoś kogo nie chciałam zobaczyć. Andreas stal w oddali w neonowej zielonej koszulce i czarnych spodenkach. Na nosie miał swoje ulubione czarne ray bany. Po krótkiej chwili podeszła do niego blondynka skąpo ubrana. Czy to jest burdel? 
Po dłuższym przejrzeniu się dziewczynie, rozpoznalam w niej Linę. Przyjaciółkę Andiego z dawnych lat... Czy to sa jakieś żarty? 
Rzuciła mu się na szyje i pocałowała go w usta... Coo to miało być ?! To jakiś marny teleturniej tak ? Zaraz ktoś wyskoczy z ukrycia i powie że dałam się nabrać, prawda ? Nie.. No jasne ze nie...
Po moim policzku spłynęła samotna łza. Otarłam ją szybko, tak aby Mari tego nie dostrzegł i zwróciłam uwagę z powrotem na niego. Niestety nie zauważyłam że on cały czas mi się przyglądał.
-Valerie, słonko... - przytulił mnie do siebie.
- Długo są razem ? - zapytałam cicho łkając.
-Kochanie spokoj... 
- Zadałam ci pytanie ! - uniosłam się przerywając mu wypowiedź. Uniosłam gwałtownie głowę i spojrzałam w jego oczy. Patrzył na mnie smutno i w tym momencie cała moja nadzieja poszła w las...
- Jakieś dwa tygodnie. Nie dłużej - powiedział niechętnie.
-Mogłeś mnie chociaż ostrzec... - odsunęłam się od niego z zamiarem odejścia, ale wtedy wpadłam na czyjś tors. Błagam żeby to nie był Wellinger...


                                              Gregor

Od czasu kiedy zobaczyłem Valerie, tam pod skocznią nie mogę przestać o niej myśleć. Nie widziałem tej małej suki chyba rok. Jak mogła tak po prostu uciec ? Zostawić kartkę z informacją " ja tak dalej już nie mogę.." i wyjechać ? Wrócić jak gdyby nigdy nic do Niemiec? Niedorzecznoś. 
Inne by za mną latały żebym tylko zamienił z nią słowo, a ona ? Zostawiła mnie !
Jeszcze tego pożałuję. Pożałuje że odrzuciła takiego kogoś kim jest Gregor Schlierenzauer. Niech ja ja tylko kiedyś spotkam. 

                        ______~*~_____
6 KOMENTARZY -> NEXT

Króciutko na sam powrót, ale jest ! Ktoś się cieszy że wróciłam ? Mam nadzieję że jest chociaż jedna osoba która się cieszy ☺
Rozdziały nie będą pojawiać się regularnie, ale będę się starała je dodawać raz pod koniec każdego tygodnia.
Pozdrowionka !
                                         ~❤~
Ps. ŻYJE KTOŚ JESZCZE NA BLOGGERZE ? 

5 komentarzy:

  1. Tori Wielka...Albo Wspaniała! Danke schön za ten rozdział <3 Faktycznie zrobiłaś mi ogromną niespodziankę :* No i oczywiście,że się cieszę! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się cieszę. Czekam na następny. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Heej! :D Dziękuję za zaproszenie! :)
    Wow, w tym rozdziale jest naprawdę wiele emocji. I muszę powiedzieć, że mnie też się od nich udzieliło. ;)
    Patrząc na Val widzę, że jest dość delikatną dziewczyną. Nie dziwię się, że zareagowała na to wszystko tak, jak zareagowała. :(
    Z niecierpliwością czekam na kolejny! ;)
    Buziaki :*
    PS. Zapraszam też do mnie:
    http://wlasny-skrawek-nieba.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na mojego, nowego bloga http://60dnidoroslosci.blogspot.com/p/prolog.html Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie,okropnie ubolewam że nie ma więcej części ! :( Mam cichą nadzieję,że jeszcze kiedyś coś tu dodasz....będę czekać :(

    https://zwyczajnaminika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń