piątek, 1 maja 2015

2. " Nigdy ! Nie w tym żywiole !"

Z dedykacją dla Ski Jumping my life, za to ,że po prostu jesteś ^_^
_________________________________________________


[...] idź wyp­rosto­wany wśród tych co na ko­lanach, wśród od­wróco­nych ple­cami i oba­lonych w proch, oca­lałeś nie po to aby żyć [...] Bądź wier­ny. Idź. 



                                      Valerie



Skończyłam zięcia, więc pora wracać do domu.
Wychodzę z budynku szkoły. Słońce święci, ptaki śpiewają, tylko szkoda że tak zimno. Połowa, a właściwie końcówka czerwca, a tu taka pogoda. Przekraczam bramę wyjściową, przekładam torbę przez ramię, wyjmuję z niej słuchawki i zaczynam słuchać muzyki. Chciałam odpłynąć do innego świata, który nie niesie mi problemów, zmartwień i samotności. Mam przyjaciółki, najlepsze na świecie, ale brakuje mi jednej osoby. Brakuje mi mojego ojca. Nigdy się nie cieszy z moich sukcesów, nigdy nie pociesza mnie gdy mi smutno, gdy mi źle. Jego najbardziej mi w życiu brakowało...
Idę spokojnie, aż zza moich pleców wyskakuje chłopak.
- Mari ? Co ty tu robisz ? - spytałam zaskoczona.
- Ja tak tylko przechodziłem, gdy tak na legalu sobie ciebie zauważyłem - uśmiechnął się.
- Stęskniłeś się już ? - uniosłam brwi ku górze.
- No... tak... - spuścił głowę w dół, udając zawstydzonego. - Nie widzieliśmy się już ponad dwa tygodnie ! - powiedział z wyrzutem, po czym cicho się zaśmiałam.
- A gdzie masz Welliego ? - chłopak zaśmiał się pod nosem.
- A tutaj jestem - usłyszałam cichy szept przy uchu. Odwróciłam się szybko, ale to nie była najlepsza decyzja. Uderzyłam przez przypadek chłopaka głową, po czym upadł na ziemę.
- Nic ci nie jest - uklęknęłam nieco przy nim. On jak gdyby nigdy nic, zaczął się śmiać.
- Nie, ale ta twoja przerażona mina - kolejny napad śmiechu.
- Jak masz zamiar mnie wyśmiewać, to ja już lepiej pójdę. - wstałam i podałam mu rękę, aby wstał.
- Nigdzie nie idziesz ! - krzyknął Mari.
- Czemu ? Ja chcę przynajmniej zanieść torbę do domu.
- No to pójdziemy z tobą, a potem pójdziemy tam gdzie zaplanowaliśmy. - zaproponował Kraus.
- Nie... Ja ... To nie najlepszy moment... - wyczuwalne było zawahanie w moim głosie, co nie uszło uwadze chłopaków.
- Lerie, co jest ? - zapytał Wellinger, kładąc dłoń na moim ramieniu. Nie chciałam się przed nim otwierać w tym momencie, nie byłam gotowa na mówienie o moim życiu.
- Ja nie chcę o tym mówić - powiedziałam oddalając się od nich, a kierując się w kierunku mojego ponurego domu.
- Przyjdź pod skocznię przed 18 ! - krzyknął starszy z Niemców.
- Pozdrów mamę ! - krzyknęłam z oddali.
Przez całą drogę zastanawiałam się, po co mam przyjść pod skocznię ? Cholera, co oni wymyślili ?
Weszłam do domu cicho, aby przypadkiem nie przeszkodzić ojcu w pracy przy dokumentach. Nagle usłyszałam czyjeś jęki. Weszłam do salonu, a tam mój ojciec z jego 'partnerką'. Ja rozumiem, że oni są razem, że chcą razem ten tego, no... współżyć, ale bez przesady ! W salonie ?!
Znają się chyba od niecałych dwóch tygodni, a zachowują się jak małżeństwo...  Bolało mnie to, że jednak znalazł sobie to zastępstwo za mamę, ale przecież mimo wszystko chciałam dla niego jak najlepiej, prawda ?
Dobra, przynajmniej nie przyprowadziła swojego synalka, który non-stop się do mnie przystawia.
Weszłam do pokoju, a na łóżku co ?! Torba jej synusia ! To są chyba żarty !
- No hej skarbie ! - krzyknął ktoś z drugiego końca pokoju.
- Nie mów tak do mnie ! Zrozumiałeś ?! - byłam tak wściekła ! - Tak wogólę to co ty tu robisz ?
- No, moja matka mówiła, że twój ojciec ma się z nią ożenić, a my się tu wprowadzamy. Cieszysz się słonko ? - podszedł do mnie bliżej.
- Ale do mojego pokoju ?!
- No twój ojciec powiedział, że to nas zbliży do siebie, że ty prędzej się we mnie zakochasz.
- No patologia w tej rodzinie ! - krzyknęłam. Chciałam zabrać telefon i zadzwonić do jednej z moich przyjaciółek, ale nigdzie nie mogłam znaleźć mojego telefonu. - No kuźwa ! Jeszcze tego brakowało !
Po chwili po domu rozszedł się dźwięk dzwonka do drzwi. Zbiegłam otworzyć.
Moim oczom ukazał się młody Wellinger. Ale co on tu robił ?
- Hej, przepraszam, ale to chyba twój telefon. - wskazał na urządzenie trzymane w jego ręce.
- Tak ! Dziękuję, dziękuję ,dziękuję, dziękuję... - rzuciłam się chłopakowi na szyję. - Oj, przepraszam... - zorientowałam się kogo właśnie przytuliłam.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się - Przyjemnie jest w twoich ramionach. - podał mi urządzenie. Po chwili poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Gdy zorientowałam się kogo one są, szybko je z siebie zrzuciłam.
- Nie dotykaj mnie - rzuciłam z odradzą.
- To jest twój chłopak ? - spytał Wellinger.
- Nigdy ! Nie w tym żywiole ! - krzyknęłam.
- A więc kto... - złapałam jego rękę.
- Proszę idź. Wszystko ci wyjaśnię później. - spojrzałam na chłopaka błagalnym wzrokiem.
- Dobrze. Pa - poczułam jego wargi na policzku. Odruchowo złapałam się za pocałowane miejsce i się delikatnie zarumieniłam. Chłopak się jedynie uśmiechnął i udał się w stronę czerwonego samochodu stojącego na krawężniku.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam się sama do siebie uśmiechać pod nosem, nie zauważając nawet Louisa (tego jej syna) stojącego obok mnie. Nie wiedział.co powiedzieć, a mi to pasowało. Nie muszę słuchać przynajmniej tych jego bzdur.
- Valerie, mogę cię prosić do kuchni ?  - usłyszałam głos mojego ojca. Weszłam do kuchni, a przy stole siedzi mój ojciec ,razem z tą swoją Mirandą.
- Taaak ? - zawahałam się.
- Musimy porozmawiać - Zaczęła kobieta.
- No, ale o co chodzi ? - trochę się przestraszyłam.
- Chcemy, abyś znalazła sobie pracę i wprowadziła się z domu przed naszym ślubem - ślub ? Oni mają zamiar się żenić ?! Widać szybko się o tym dowiedziałam.
- Możecie się cieszyć, bo miałam taki zamiar. - odparłam z pogardą.
- Mam nadzieję, że dostaniesz jakąś pracę, ale ostrzegam cię co do chłopaków. Nie wiąż się ze skoczkami ! - zaczął ostrzegać mnie ojciec.
- Co ty się taki nagle troskliwy zrobiłeś ?! To że Gregor taki był, nie oznacza, że wszyscy tacy będą ! - krzyknęłam wściekła. - A tak dla jasności, kiedy ma być ten wasz ślub ?
- W styczniu albo grudniu, a jest dopiero końcówka czerwca, więc masz kilka miesięcy. Masz wakacje, wtedy możesz jej zacząć szukać, a potem pracujesz dwa, trzy miesiące, zarobisz trochę i wtedy się wyprowadzisz. - wtrąciła się ponownie kobieta.
- Czemu akurat twój synuś się nie wyprowadzi ? Ma dwadzieścia sześć lat, a ciągle mieszka z mamusią. - zaczęłam.
- Bo mieszka ! A jak ty jesteś taka mądra to ile ty masz lat ?! - rzuciła Miranda.
- Ja będę miała dopiero dwadzieścia lat we wrześniu.
Poszłam do pokoju, zabrałam torebkę, telefon i wyszłam z domu bo zbliżała się osiemnasta.
Dotarłam w wyznaczone miejsce i modliłam się, aby tylko nie trafić na Schlierenzauera. Zauważyłam chłopaka który szedł w moim kierunku, a ja założyłam szybko na głowę kaptur i spuśćłam ją w dół. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Serce przyspieszyło bicie, ręce zaczęły się pocić, a nogi stawały się miękkie. Strasznie się bałam że to może być Austriak. Odwróciłam się i podniosłam głowę ku górze. Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam Wellingera.
- Przed kimś się ukrywasz ? - spytał nieco zaciekawiony.
- Nie... - zawahałam się znacząco.
- Czyli mogę ci zdjąć kaptur ? - powiedział łapiąc za kraniec kaptura, w celu jego ściągnięcia. Pokiwałam twierdząco głową, a chłopak go zdjął. To była zła decyzja, bo w tym samym momencie Austriak patrzył się w naszą stronę.

                                       Gregor
        
Stoję sobie z Michaelem i słucham jak ględzi coś o Anastazji, którą poznał wczoraj, a ona nie chcę z nim rozmawiać. Nagle dostrzegłem dziewczynę w kapturze. Wydaje mi się że skądś ją znam. W pewnej chwili podchodzi do niej Wellinger. Zdejmuje jej kaptur i spostrzegam długowłosą brunetkę. Odwraca się w moją stronę.
- Valerie - uderzyłem chłopaka łokciem w ramię.
- Ty znowu o niej... Zrozum chłopie że ona nie chcę cię znać ! - zaczął się denerwować.
- Nie ! Ona tam stoi z Wellingerem ! Z tym idiotycznym Niemcem ! - zacząłem wymachiwać rękami.
- Uspokój się ! - uderzył mnie w ramię.
Zacząłem iść w ich stronę...

                                     Valerie

Spostrzegłam sylwetkę brunetka zbliżającego się w naszą stronę. Spanikowana chwyciłam dłoń Andreasa, i pociągnęłam w przeciwną stronę.
- Andreas, chodźmy już - powiedziałam.
- Dobrze, ale ...
- Gdzie mamy iść ? - szybko zmieniłam temat.
- Na lodowisko obok skoczni - uśmiechnął się.
- Gdzie ?! Ja nie umiem jeździć na łyżwach ! - zaśmiał się.
- No właśnie o to chodzi - poprowadził mnie w stronę lodowiska. - Jaki masz numer buta ?
- 38... - powiedziałam z niechęcenia.
Weszliśmy do środka, Welli poszedł po łyżwy, a następnie udaliśmy się do szatni. Zostawiliśmy zbędne rzeczy, założyliśmy obuwie i poszliśmy w stronę lodu. Andi chwycił mnie za rękę i weszliśmy. Nie mogłam utrzymać równowagi, dlatego chłopak cały czas mnie trzymał. W pewnym momencie złapał mnie dłońmi w talii i zaczął mnie pchać przed siebie.
To było trochę romantyczne, gdy tak jeździliśmy razem trzymając się za ręce, albo jak trzymał mnie w talii. Nagle poczułam jak obraca mnie w swoją stronę. Spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam w nich radość.
- Miałaś mi powiedzieć co to za chłopak - uśmiechnął się.
- A to może nie tu... - rozejrzałam się po hali i zorientowałam się że większość ludzi się patrzy w naszą stronę. No szczerze im się nie dziwię, no bo to przecież sławny skoczek, a do tego z jakąś dziewczyną ? Nie można tego przegapić....
- Masz rację.
- A ty mi powiedz gdzie jest Marinus - chłopak rozejrzał się po sali i chyba sam nie wiedział gdzie podziewa się starszy kolega.
- Sam nie wiem, miał tu być ... - spojrzał na duży, ścienny zegar wiszący na ścianie. - Godzinę temu - zaśmiał się pod nosem.
- Z czego się śmiejesz ? - zapytałam ciekawa.
- Nie widzisz tego, że on nas próbuje zeswatać ? - zaśmiał się głośniej.
- No może...
- Dobra to teraz idziemy na gorącą czekoladę i jakieś kalorie - objął mnie ramieniem.
- Kalorie ?
- No jakieś ciastko, albo lody ?
- Okej.
Poszliśmy do szatni, zmieniliśmy obuwie, zabraliśmy swoje rzeczy i oddaliśmy łyżwy.
Szliśmy chodnikiem, aż moim oczom ukazała się znajoma mi sylwetka, która zmierzała w naszą stronę.
- Valerie ! - krzyknęła dziewczyna podchodząc do nas.
- Oj, jak ja cię dawno nie wiedziałam - dziewczyna rzuciła mi się w ramiona. - A gdzie masz swojego kochasia ? - uśmiechnęłam się.
- Spadaj, przecież wiersz ze mnie zostawił, ale już jest blisko mojego związku z Poppingerem. - zaśmiała się cicho. - Ale ty mi chyba nie powiedziałaś, że ty masz swojego kochasia. - Ja ? Kochasia ? Aaaa... O Niemca jej chodzi kompletnie o nim zapomniałam.
- Valentina - podała rękę chłopakowi.
- Andreas - odwzajemnił gest.
- Siostra nic mi o tobie nie mówiła - powiedziała blondynka.
- Zaraz, zaraz. To wy jesteście siostrami ? - spytał zaskoczony. - Nic, nie jesteście do siebie podobne.
- Dobra, ja już muszę lecieć - oznajmiła Valentina - Jutro zadzwonię to mi powiesz co z tą twoją pracą i co się jeszcze dzieję nieciekawiego w domu. - spojrzałam momentalnie na chłopaka, który się spojrzał na mnie pytająco.
Dziewczyna pożegnała się i odeszła, a my ponownie zaczęliśmy iść w stronę kawiarni.
- Nieciekawego w domu ? - spytał po chwili ciszy.
- Mam spore problemy w domu. - spuściłam wzrok na chodnik.
---------~*~---------
Siedzieliśmy w kawiarni dobre dwie godziny, nieporuszajac tematu mojej rodziny, ani Louisa. Patrzyłam w te jego błękitne tęczówki, non-stop się nimi zachwycając. Był taki miły, taki uroczy, taki prawdziwy... Czułam się przy nim swobodnie i wiedziałam, że jeśli będę musiała poruszać z nim te tematy, będę na to gotowa, bo zaufałam mu.
- Więc... - zaczął - Powiesz mi co to był za chłopak ? Nie żebym był zazdrosny, albo coś... Ale mnie to bardzo zaciekawiło, tak jak i twoje problemy... - spojrzał w moje oczy poważnie.
- To może zacznę mówić o problemach rodzinnych, a wtedy się przekonasz co to za chłopak. - chłopak zmużył delikatnie oczy, a następnie przytaknął głową. Zaczęłam mu opowiadać odtąd, gdy moja zmarła, aż do dnia dzisiejszego.
Po mojej długiej wypowiedzi, chłopak podszedł do mnie i mnie mocno przytulił.
- Bardzo ci współczuję. Chciałbym ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak. - wyszeptał mi do ucha.
- Andres, ja nie.potrzebuje pomocy... - powiedziałam odsuwając się od chłopaka. - Muszę już iść. Do zobaczenia ! - krzyknęłam i wyszłam z kawiarni, a następnie wróciłam do domu.



___________~*~____________
    
Hellow ^.^
Przepraszam za to u góry >_<
Nie jestem zbytnio zadowolona z tego rozdziału... Czegoś w nim brakuje... No niestety, pisałam je trzy razy, a i tak się nie udało -,-
No cóż, tak bywa, ale i tak zapraszam do komentowania.
POKAŻCIE MI ŻE KTOŚ CZYTA TEGO BLOGA ! POKAŻCIE ŻE MAM DLA KOGO TO PISAĆ !
PAMIĘTAJCIE !
CZYTACIE = KOMENTUJCIE= MOTYWUJECIE =) ^.^

28 komentarzy:

  1. Dziękuję za dedykacje ^^
    Bardzo mi się podoba...
    Szkoda, że Valerie jest tak oschła dla Andiego on się tak stara a ona tego nie docenia
    Z niecierpliwością czekam na kolejny
    Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że do razu oschła ? =) Może, po prostu trzyma dystans =D

      Usuń
  2. Jestem ogromną fanką skoków narciarskich,bardzo podoba mi się Twój blog,cudownie się go czyta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa =) Napędwno, tak jak inne pozytywne komentarze, doda mi motywacji =)

      Usuń
  3. Bardzo fajny blog :)
    Naprawdę jestem ciekawa kolejnych spotkań Andiego z Valerie.
    Kiedy kolejny rozdział?
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    http://blekit-oczu-blekit-nieba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział jak te wcześniej pojawiają się w określonych dniach. Akurat następny pojawi się 15 maja =)

      Usuń
  4. Nie rozumiem zachowania jej ojca, jak można w taki sposób traktować własne dziecko?
    To jakaś paranoja... on chyba już zgłupiał kompletnie. A synalek tej pani, hohohohooo....
    Opowiadanie się rozkręca, akcja nabiera tempa :)
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam, Lilka :)
    niedorosla-milosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie rozumiem, dlaczego zrobiłam z niego takiego podłego człowieka =D

      Usuń
  5. Robi się coraz ciekawiej :) Scena na lodowisku - kocham *.*
    Valerie mogłaby być trochę milsza dla Andiego, który nie ma złych zamiarów.
    Na początku jest piękny cytat, gify, które bardzo mi się podobają i w końcu treść rozdziału, która jest świetna. Z tego wynika, że rozdział jest naprawdę bardzo dobry <3
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że ci się podoba. Następny 15 maja ;)

      Usuń
    2. Zapraszam na 10
      http://wybudujmy-most.blogspot.com/
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    3. Dziękuję za zaproszenie ;) Na pewno wpadnę :*

      Usuń
  6. Coś kompletnie nowego w moim wykonaniu <3 Coś spontanicznego, mam wielką nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Jest ona- Antonina Matela i on Łukasz Żygadło. Dawna miłosc, czego owocem jest sześcioletnia Pola, ale ją wychowuje tylko matka, dlaczego? <3
    http://dobro-zawsze-wygra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam Cie bardzo serdecznie na dwójkę :)
    http://leben-ist-wunder.blogspot.com/
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurde... Piszę ten komentarz już chyba z 5 raz,więc przepraszam za to,że będzie on niespójny i krótki.
    Piszesz cudownie. Przyjemnie się czyta. :)
    Nie rozumiem jak można kazać dziecku wyprowadzić się z domu, bo chcę się założyć nową rodzinę.
    Andreas taki słodki ^^
    Gregor pewnie coś namiesza.
    Czekam na kolejny i dużo weny życzę.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na coś nowego:
    http://nie-oczekuj-za-wiele.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ postaram się zajrzeć =)

      Usuń
  9. Kochana, zjawię się tutaj niebawem! :*
    Tymczasem zapaszam na dziesiątkę! :*
    http://dalam-ci-wiecej-niz-powinienes-dostac.blogspot.com
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam za tak duże opóźnienie ale miałam bardzo dużo nauki <3
    Bardzo podoba mi się postać Valerie! Jest taka.... oryginalna <3
    Do tego Andreas taki uroczyyyy :*
    Gregor.... wyczuwam coś co może nieźle namieszać *.*
    Do tego piszesz tak lekko że w natłoku nauki twoje opowiadanie jest idealne na odpoczynek :3
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! I życzę weny :3
    Buziole ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo się cieszę, że ci się podoba ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Zaraz zabieram się za czytanie twojego opowiadania a tymczasem zapraszam na pierwszą część mojego nowego ff :)
    http://liebe-ist-fur-alle-da-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Serdecznie zapraszam do opowiadania o Andym
    http://wakemeupjumping.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nominuję Cię do Liebster Award :)
    Więcej info u mnie :)
    http://blekit-oczu-blekit-nieba.blogspot.com/2015/06/liebster-award.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń